Czy giełda to jeden wielki poker?

Wielu uważa, że aby odnieść sukces na giełdzie, potrzebne jest jedynie wielkie szczęście. Aby odnieść sukces, trzeba grać i ryzykować. Nie zawsze ma to związek z fachowymi analizami. Podobnie jak w pokerze. Sami decydujemy czy gramy i za ile. Czasami ryzyko się opłaca, kiedy indziej jednak nie. Czy tak jest w rzeczywistości?

Najtańsze akcje giełdowe można nabyć już za 1 grosz. Nikt nas nie ogranicza, możemy więc kupić jedną taką akcję, możemy też kupić cały pakiet. Niezależnie czy kupimy akcje za 1 grosz, czy za milion złotych, to i tak zapłacimy prowizję. Co prawda, z akcjami o wartości 1 grosz wiele nie ugramy, ale historie o wielkich fortunach zdobywanych przez przypadkowych graczy pojawiają się w mitach i legendach. Czy są to tylko bajki?

Na giełdzie jest dostępnych wiele instrumentów finansowych, z których część można zaliczyć bardziej do wyposażenia kasyna, niż do czegoś, co nazywa się inwestowaniem w wartość. Nikt nam jednak nie nakazuje korzystania ze wszystkich tych urządzeń. Nikt też nie podważa faktu, że granie na giełdzie wiąże się z ryzykiem. Kiedy inwestujemy 5 tys. zł i chcemy w ciągu kilku dni zarobić na tym 500 tys. zł, musimy zdawać sobie z tego sprawę, że ryzyko jest olbrzymie. Stosowanie dużej dźwigni i obserwowanie wahań kursu o 0,1% ciężko nazwać inwestowaniem. To nieustanne patrzenie na kursy ze strachem w oczach. Tylko cienka linia dzieli nas od wzbogacenia się, lub utraty całego kapitału.

giełda

(C) wolter_tom – pixabay.com

Jest to pewnie jakiś sposób na zarabianie pieniędzy. Ale czy hazardziści mówią inaczej? Graczy można podzielić na dwie grupy – hazardzistę, który stale ryzykuje oraz analityka, który uważnie analizuje tabele, śledzi rynek i szuka informacji. Wszystko zbiera do kupy i tworzy z tego notatki. Z takich informacji może wyczytać, że na przykład firma, która wygrywa przetarg na remont drogi, w przyszłości może wygrać kolejny przetarg, a tym samym szybko się wzbogacić. W takim przypadku jej akcje szybko nabiorą na wartości. Inwestor-analityk nie rzuca się na głęboką wodę bez rozeznania. Inwestuje ostrożnie, czasami niewielkie kwoty. Jego zysk bywa mniejszy, ale za to jest pewniejszy.

A Ty którym graczem jesteś? Analitykiem czy hazardzistą? Daj znać w komentarzach.

Czy giełda to jeden wielki poker?
5 (100%) 6 votes


Opinie użytkowników

1 Opinia
Sortuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

1 Opinia klienta
  • Póki co gram na foreksie u brokera ( waluty plus cfd ). Mój staż to prawie 0,5 roku zabawy na demie i 2 miesiące na koncie realnym. Na giełdzie myślę, że spróbuje z czasem bo to chyba ciekawsze zajęcie. Przeczytałem kilka książek, śledzę strony internetowe i forum. Czy doświadczenie z forex zaowocuje w przyszłości-nie wiem ale mam nadzieję. W każdym bądź razie chyba jestem analitykiem bo nie wchodzę w pozycje na ślepo albo rzucam monetą. Staram się analizować każdy ruch ale z kolei emocje często powodują u mnie straty albo ucinanie zysku.

    fxRookie - 4 stycznia 2015, 21:47 Odpowiedz